Są w życiu takie momenty, kiedy trudno poradzić sobie samemu. Nie zawsze musi wydarzyć się coś wielkiego — czasem po prostu przez dłuższy czas jest trudno. Coś się nie układa. Pojawia się lęk, samotność, bezradność, przeciążenie; czasem człowiek traci poczucie kierunku albo zwyczajnie nie ma już siły radzić sobie ze wszystkim sam. Dotyczy to dzieci, młodzieży i dorosłych — i nie zawsze potrafimy od razu powiedzieć, czego potrzebujemy.
Nie po to, żeby od razu znaleźć rozwiązanie. Najpierw po to, żeby nie być z tym samemu.
Bliskie jest nam przekonanie, że człowieka nie trzeba od razu naprawiać — trzeba go najpierw spotkać. Usłyszeć jego historię, zobaczyć sytuację, w której się znalazł, dać trochę czasu temu, co być może przez długi czas nie miało swojego miejsca. Czasem będzie to rozmowa, czasem psychoterapia, czasem focusing, czasem grupa albo warsztat. Nie chcemy z góry wiedzieć, czego człowiek potrzebuje — chcemy móc wspólnie z nim tego poszukać, bo każdy proces jest trochę inny.
Człowiek często wie więcej, niż potrafi w danym momencie powiedzieć. Dlatego nie zawsze potrzebuje od nas gotowej odpowiedzi — czasem potrzebuje warunków, w których będzie mógł usłyszeć własną. Nie chcemy prowadzić człowieka tam, gdzie według nas powinien dojść. Chcemy być przy nim, kiedy odnajduje swój następny krok.
Nie chcemy tworzyć jednej definicji osoby potrzebującej — życie jest bardziej różnorodne. To może być dziecko przeżywające trudny czas, młody człowiek szukający siebie i swojego miejsca, rodzina w kryzysie, osoba dorosła przechodząca przez stratę, zmianę, samotność albo przeciążenie. Ktoś, kto potrzebuje psychoterapii. Ktoś, kto potrzebuje rozmowy. Ktoś, kto przez chwilę potrzebuje po prostu bezpiecznego miejsca i człowieka obok. Nie zaczynamy od etykiety — zaczynamy od człowieka i jego sytuacji.